(9kB) Mariański Dom Rekolekcyjny "Betlejem" w Sulejówku
 
(7kB) (17kB)
Strona główna
Słowo życia
Oferta
Dojazd
Galeria
Historia
Kościół
św. Józefa
"w lesie" - aktualności
Słowo Boże
Żyć liturgią
Modlitwa Psalmami
Wprowadzenie do Psalmów
Przygotowanie do spowiedzi
Inne
Triduum Paschalne
Kontakt

O tym, jak powstały psalmy
i dlaczego trzeba je śpiewać życiem i pokorą

Nie! Nie! Nie! Nie będzie to domorosły traktat teologii biblijnej czy ascetycznej. Nie będzie analiz literackich i historycznych. Chciałbym tylko leciutko uchylić drzwi do świata nauczania rabinów. Mało kto tam zagląda, dla większości z nas jest on kompletnie obcy i zamknięty. Może jednak warto wybrać się na taką wyprawę. Opuścić naszą medialną wioskę, gdzie każdego dnia karmieni jesteśmy „newsami”, gdzie ginie sztuka opowiadania, a historia sprowadza się do suchej faktografii. Mimo że wytrwale trawimy dostarczaną nam papkę informacji, nie kładziemy się spać ani odrobinę mądrzejsi, a człowiek w nas wyje z głodu. Dajmy więc odpocząć umęczonej głowie i zacznijmy słuchać.

A opowieść zaczyna się oczywiście od stworzenia świata, któremu, jak wierzą Żydzi, Bóg dał jeden jasny cel: z radością śpiewać chwałę swego Stwórcy. I zaczynając od wspaniałego słońca po najpokorniejszą mrówkę, nie ma ani jednego stworzenia, które by nie modliło się do Boga jednym lub kilkoma wersetami z Biblii. Jednak orkiestra złożona z najwspanialszych wirtuozów, bez dyrygenta jest w stanie jedynie hałasować. To miejsce Bóg przypisał Adamowi, który nosił w sobie całe piękno stworzenia i był jakby światem w miniaturze. Człowiek został stworzony szóstego dnia w wigilię pierwszego szabatu. Dzień ten, jak wszystkie, miał 12 godzin, a w dziewiątej jego godzinie Bóg poinformował Adama o jego misji oraz zakazach, których ma przestrzegać. Czuwać nad światem i dyrygować orkiestrą stworzenia miał Adam jedynie trzy godziny, do końca dnia. Wtedy rozjaśniłby się szabat i powitany przez Adama doprowadziłby cały świat do doskonałości i świętości. Jednak pierwszy człowiek zgrzeszył i nie był zdolny wykonać swej misji, co gorsza pociągnął w upadek całe stworzenie. Adam całe swe życie pragnął poświęcić naprawianiu tego błędu. Przebiegał wszystkie karty historii świata, która miała się wydarzyć, aby znaleźć tę jedyną duszę będącą w stanie doprowadzić świat do doskonałości. W końcu odkrył duszę Dawida, której przeznaczono jedynie trzy godziny życia. Trzy godziny, których zabrakło światu przez jego upadek. Wtedy Adam powiedział do Boga: daję Dawidowi 70 lat mego zycia, aby mógł naprawić to co ja zepsułem. I nie chodziło tu jedynie o odbudowanie rajskiej harmonii i ładu w świecie, bowiem Adam nie tylko zamieszkiwał raj, także raj zamieszkiwał Adama, nosił on w głębi serca cały jego pokój i piękno. Celem więc Dawida była nie tylko naprawa świata, ale także odbudowanie człowieka. I co uczynił Dawid? Wyśpiewał psalmy!!

No tak, ktoś powie, ale nie tylko śpiewał, dopuścił się także kilku mniej pobożnych rzeczy: wystarczy przypomnieć historię z Batszebą i jej mężem, Uriaszem. To prawda, i dlatego misję Adama musieli podjąć także inni, musiał dopełnić jej Jezus, wznosząc ręce i modląc się psalmem na krzyżu w wigilię szabatu. W swej miłości Chrystus pozwala każdemu z nas mieć w niej udział. Waga dzieła Dawida pozostaje jednak niezmieniona, psalmy to jeden z największych kroków zrobionych przez ludzkość na drodze uświęcenia świata i odbudowania raju w sercu człowieka.

A dlaczego trzeba je śpiewać z pokorą i całym życiem, a nie tylko ustami? Otóż mędrcy Izraela powiadają, że kiedy Dawid skończył układanie psałterza, pełen dumy i satysfakcji z dopełnionego dzieła zapytał Boga: czy istnieje na ziemi stworzenie, które śpiewa Ci chwałę piękniej niż ja? Wtedy przechodząca żaba przemówiła do niego: Dawidzie nie nadymaj się pychą, bowiem my śpiewamy pieśń chwały, która przewyższa twoją… co więcej, wypełniamy także przykazanie, nałożone nam przez Boga. W morzu mieszka stworzenie, które kiedy jest głodne przypływa na nasz brzeg aby zjeść żabę i my oddajemy nasze życie aby nasycić jego głód, bo tak przewidział Bóg.

Mędrcy Izraela wiedzą nawet jaką pieśń wyśpiewuje żaba. Jej słów nie zdradzę, powiem tylko, że niczym się nie różnią od tych, które jedynie serafinom wolno śpiewać przed obliczem Boga. Tak… pokora i dar z życia… brzmi znajomo. Więc nie tylko ustami, bo przecież nie każdy, który mi mówi „Panie, Panie…”


Mały wybór sentencji Ojców Pustyni i „mądrości” chasydów tematycznie związanych z wielkopostną atmosferą

 

„Lepiej jeść mięso i pić wino, niż pożerać przez obmowę ciało braci”.                                                                                                          Abba Hyperechios

 „ Jeśli bowiem człowiek nie ucieka od pokus cielesnych podobny jest do człowieka, który stoi nad bardzo głębokim jeziorem. Nieprzyjaciel jego, ilekroć tylko zechce, może go zepchnąć w odmęty. Jeśli zaś będzie się trzymał z daleka od spraw cielesnych, to stanie się podobny do człowieka trzymającego się z dala od otchłani. I jeśli nawet nieprzyjaciel ciągnąłby go, aby go strącić w dół, w czasie gwałtownej szamotaniny Bóg przyjdzie mu z pomocą” Abba Pojmen

 „ Był pewien starzec, który często chorował, zdarzyło się, że jednego roku nie był chory. Smucił się wtedy bardzo i płakał mówiąc: Opuścił mnie Bóg i nie nawiedził mnie”

 „ Naucz twe serce zachowywać to, czego  język twój uczy innych”.                                                                                                        Abba Pojmen

 „ Starzec rzekł: Troska o ludzkie względy odbiera człowiekowi całą tuszę, robi go chudym.”

 „ Pewien święty mąż, gdy zobaczył, że ktoś grzeszy zapłakał gorzko i powiedział: On dziś, a ja jutro. Zaprawdę, choćby nawet bardzo grzeszył ktoś przed tobą, nie osądzaj go, lecz uważaj, że ty jesteś większym grzesznikiem, niż on.”

 „Człowiek gniewliwy, choćby umarłych wskrzeszał, z powodu swego gniewu nie podoba się Bogu.”     Abba Agaton

 „ Umysł chwiejny i błądzący wzmacniają: lektura, czuwania i modlitwy. Rozbudzoną pożądliwość wycisza post i praca w samotności. Gniewną porywczość uspokaja śpiew psalmów, wielkoduszność i miłosierdzie. Należy je jednak stosować we właściwym czasie i z umiarem. W nieodpowiednim czasie bowiem i bez umiaru stosowane, skutkują na krótko. Wszystko zaś, co działa krótko, bardziej szkodzi niż przynosi korzyść” Abba Ewargiusz

 „Starzec mówił: Nie potrzeba dużo słów. W tych czasach bowiem ludziom słów nie brakuje. Trzeba natomiast czynów. Bóg bowiem nie czeka na słowa, które nie przynoszą owocu”

 „ Starcy powiedzieli: Jeśli zobaczysz młodzieńca, który dzięki własnej woli chce wejść do nieba, chwyć go za nogę i powal na ziemię, gdyż to, co robi, nie jest dla niego pożyteczne”

 „ Starzec rzekł: Jeśli ktoś straci złoto lub srebro, może zdobyć na nowo inne w zamian za to, które stracił. Ten zaś kto stracił czas, nie może niczym wyrównać tej straty”

 „ Pewien starzec powiedział: Ciągła modlitwa szybko leczy duszę”

 „ Zobaczyłem wszystkie sidła nieprzyjaciela rozciągnięte na ziemi i ze łzami spytałem: Któż może ich uniknąć? I usłyszałem odpowiedź: Pokora”.

 „ Pokora jest ziemią, na której Bóg polecił składać ofiarę”. Abba Aloniusz

 „ Spytano starca czym jest pokora. On odrzekł: Jest to przebaczenie bratu, który zawinił wobec ciebie, wcześniej, zanim on cię przeprosi”.

 „ Pewien człowiek widząc mnicha niosącego umarłego na marach rzekł doń: To nie sztuka nosić umarłych. Idż i znoś żyjących!”.

 „ Jeżeli Bóg istnieje, to musimy z Nim rozmawiać”

  „ Modlić się to dawać swoją krew” Sylwan

 „ Cokolwiek z zemsty uczynisz bratu, który cię skrzywdził, to wszystko stanie się dla ciebie przeszkodą w czasie modlitwy”  Abba Nil

 „ Modlitwa jest obroną przed smutkiem i zniechęceniem” tenże

 „ Nie ma innego takiego miejsca w niebie, w którym dusza odpoczywałaby tak niewiele, jak w miejscu zasługi i sprawiedliwości; nie ma w niebie takiego miejsca, gdzie dusza odpoczywałaby tak długo, jak w miejscu łaski i miłości” - Baalszem

 „ Jakże łatwo biedakowi zdać się na Boga, bo na cóż innego mógłby się zdać? A jakże trudno bogaczowi zdać się na Boga. Wszystkie jego bogactwa szepczą mu: zdaj się na nas!”  Rabbi Mosze Lejb z Sasowa

 „ Pewnego razu człowiek, który dla umartwiania się nosił włosienicę i pościł od soboty do soboty, udał się do Magida z Kozienic. Magid rzekł mu: Myślisz, że pokusy diabła przestaną cię nachodzić? One czepiają się twojej włosiennicy niczym robactwo. Już lepiej, gdy człowiek, który zamierza pościć od soboty do soboty, każdego dnia w ukryciu coś tam sobie skubnie, bo on po prostu oszukuje innych, podczas gdy ty oszukujesz sam siebie”.

  Wczoraj i jutro są twoim nieszczęściem. Dzisiaj możesz nawrócić się do Boga, ale wczoraj i jutro sprawiają, że cofasz się”. Rabbi Nachman z Bracławia

 „ By modlitwa była prawdziwa, by pochodziła z głębi duszy, trzeba ażeby ten co się modli zmagał się z trudem, z troską o chleb powszedni, ażeby walczył z szatanem i znał nędzę i utrapienie swego bliźniego. Człowiek wolny od niepokoju o siebie samego i o swych braci jest niezdolny do prawdziwej modlitwy” Br. Roger z Taize

 „Ilu jeszcze ludzi musi umrzeć abyś się nawrócił. ” Abba Michał z Sulejówka ;-))

 Cytaty pochodzą z różnych źródeł. Wybrał ks. Michał Kozak MIC


Św. Mikołaj na manowcach

Metamorfoza, której uległ wizerunek św. Mikołaja jest fenomenem. Mamy nieszczęście obserwować jej końcowa fazę…podobno zeszłej zimy, niekompletnie ubrany, w towarzystwie ponętnych anielic w centrum handlowym promował maszynki do golenia. Ale takie doniesienia na świętego już nie szokują. Po części dlatego, że na niektóre strategie reklamy staliśmy się odporni, ale ma to również związek z inwazją jego podobizn na billboardach, pudełkach czekolady, w witrynach sklepów, telewizji. Wbrew pozorom, popularność wcale mu nie służy. Wizerunek na tyle wtopił się w krajobraz, że jego przekaz stał się niewyraźny. Ostatnim komunikatem rumianego, krzepkiego staruszka w czerwonym kubraku jest: kupuj! To ikona świątecznego przesytu, konsumpcyjnego szaleństwa.

Jednak diagnoza postaci Mikołaja jako ofiary agencji reklamy jest niepełna. Działa tu pewna strategia.

Należy zaznaczyć: święty Mikołaj istnieje. Był człowiekiem z krwi i kości, twardo stąpającym po ziemi. Na Pierwszym Soborze Nicejskim uderzył w twarz heretyka Ariusza, który twierdził, że Jezus nie był Synem Bożym. Wybrano go biskupem Miry. Niedługo po śmierci został zaliczony w poczet świętych i teraz, zgodnie z wiara w ich obcowanie, oczekuje na zmartwychwstanie ciałem. W tradycji chrześcijańskiej silnie zakorzeniła się historia św.  Mikołaja szczególną troską otaczającego ubogich. Przedstawiany był jako dostojny starzec w stroju biskupim z wszelkimi atrybutami związanymi z tą funkcją, np. z pastorałem. W pewnym momencie uruchomiony zostaje proces, w którym wizerunek deformuje się (obecnie w kulturze masowej funkcjonuje już tylko taki): biała broda gęstnieje, rośnie brzuch, policzki nabierają rumieńców.  Strój kapłański przekształca się w czerwony kubrak, nakrycie głowy zostaje podmienione na fikuśna czapkę z bąblem. Pojawia się atrybut, który ma już nigdy nie opuścić Mikołaja – worek z prezentami, który z czasem wypchany, pękający w szwach, zaczyna przerastać go rozmiarem. Święty wyglądem zaczyna przypominać postać z kreskówki. Jednocześnie legenda świętego oparta na biografii zostaje brutalnie wyparta, a jej miejsce zawłaszczone przez nową, nasyconą magią opowieść. Historia, którą zna każde dziecko rozgrywa się w mroźnej Laponii. Tam, w okolicy Kola Podbiegunowego stoi dom Świętego Mikołaja, w którym zamieszkał ze swoja świtą. Posiada „prawdziwą” stajnię, sanie i renifery. Nawet biała broda nie jest sztuczna, można za nią pociągnąć i osobiście sprawdzić. Z relacji „Teleranka”, który udał się tam pewnej zimy z kamerą i wywiadu udzielonego przez Mikołaja, wynika, ze istnienie Pani Mikołajowej to plotki -Święty zaprzecza, jakoby kiedykolwiek miał żonę. Można wysyłać do niego list na podany przez telewizyjny program adres.

Dochodzi do ciekawego zjawiska - udokumentowane istnienie świętego z III wieku staje się mniej realne od wkraczającego na scenę Hiper Mikołaja. To, co rzeczywiste rozpuszcza się, odchodzi w zapomnienie. W puste miejsce wślizguje się rzeczywistość bardziej kolorowa, kusząca, łatwiej dająca się sprzedać – hiperrzeczywistość.

 Kryje się za tym strategia konsumpcyjnej kultury Zachodu, która odrzucając tradycję chrześcijańską,  próbuje ocalić dla siebie Boże Narodzenie. Dlatego musiała zostać podstawiona zastępcza opowieść o Kole Podbiegunowym, oderwana od korzeni, z których wyrasta święto. Chodzi o ekonomiczny zysk, ale także o uśpienie czujności - kultura hipermarketu fałszywie zaspakaja głód tajemnicy, potrzebę doświadczenia religijnego.

 Zdaje się, że Mikołaja czekają jeszcze cięższe czasy. Magiczna opowieść też powoli zaczyna odchodzić do lamusa (wierzą w nią jeszcze niektóre przedszkolaki). Jeśli przestrzeń życia staje się plaska, jednowymiarowa, pozbawiona głębi, Mikołajowi nie pozostaje nic innego jak nająć się do promocji golarek. Święty w niebie chwyta się za głowę. Nie spodziewał się tego po sobie.

Katarzyna Nocuń „W” lub  „WS”